Zostać stylistką jest bardzo łatwo

Inspiracje Opublikowano: środa, 13 września 2017

Jak zostać stylistką? Często pytacie.

Na mojej drodze stają kobiety, które postanawiają sobie: będę stylistką. Zgłaszają się do mnie po porady, po szkolenia z analizy kolorystycznej czy sylwetek. Są też takie, które mówią: tobie to się udało, ty to masz szczęście. Pytają: jak robisz to, że twoja firma się rozwija? Cóż mogę powiedzieć…

Zostać stylistką jest bardzo łatwo

Wystarczy przeczytać kilka książek, jak na przykład ta lub ta. Oczywiście są jeszcze inne, ale nie o książkach o stylizacji jest ten wpis ;) Można posłuchać programów o metamorfozach i podejrzeć, jakie darmowe spotkania ze stylistkami są organizowane w okolicy (tak! iść podglądać, ja tak robiłam).
Następnie stworzyć stronę internetową, logo. Założyć profil na FB, Instagramie, wydrukować wizytówki i….

Czekać.

Czekać aż rozdzwoni się telefon i zostaniesz odkryciem roku.
Ale! Uwaga! Jest naprawdę mała szansa, powiedziałabym, że bliska zeru, że coś się wydarzy.
Możesz wtedy pomyśleć: nie udało mi się, w moim regionie to się nic nie da, ZUS i system podatkowy zabiją każdą firmę, i tak dalej.

Możesz też, jak ja, nastawić się na kilka lat naprawdę intensywnej pracy, uruchamiania kreatywności, odczuwania pokory i wytrwałości Syzyfa.

Więc jak zostać stylistką?

Zostać stylistką jest łatwo, utrzymać się na rynku nie jest prosto. Wiem, bo wiele osób odpadło z rynku, od kiedy go obserwuje. Wiele utrzymuje się dlatego, że ma wsparcie finansowe rodziny lub ledwo wiąże koniec z końcem. Moje ambicje były zawsze większe. Chciałam być na tyle dobra, żeby żyć dostatnio i w obfitości dostarczając wartość moim klientom.

Jakie były moje początki?

Moje pierwsze śmiałe myśli o tym, żeby zostać stylistką pojawiły się na początku 2011 (nieśmiałe były dużo wcześniej!). Ukończyłam wtedy szkolenie z analizy kolorystycznej, które było mi potrzebne, aby być lepszą makijażystką. Okazało się, że kolory, fasony, ubrania są dla mnie dużo bardziej fascynujące niż kosmetyki. Postanowiłam pójść tą drogą. Oczywiście nie zrezygnowałam z dnia na dzień z pracy etatowej, łączyłam te dwie aktywności zawodowe. Wszystko po to, aby móc zbudować mocne podstawy mojej „stylistkowej” firmy. Pracowałam na dwa etaty przez ponad dwa lata, jednocześnie kończąc studia.

jak zostać osobistą stylistką

Dzisiaj jedyną moją aktywnością zawodową jest bycie doradcą wizerunkowym. Były potrzebne dwa mocne dla mnie momenty, które pomogły mi podjąć ważne decyzje i sprawiły, że jestem tu, gdzie jestem dzisiaj. O nich chciałabym napisać. Będą inspiracją, nawet jeżeli twoja droga zawodowa jest inna.

Pierwszy z momentów

to pewne zajęcia na studiach, w 2013, gdy prowadząca zajęcia coachingowe przycisnęła mnie odrobinę i powiedziała: tu jest kartka, napisz datę, kiedy złożysz wypowiedzenie z pracy etatowej. Czy byłam na to gotowa? Finansowo: prawie, mentalnie: nie bardzo. Ale napisałam i trzymałam się tej daty bardzo kurczowo. Na tyle mocno, że złożyłam wypowiedzenie kilka dni przed terminem… Byłam tak zestresowana, że z nerwów nie mogłam wstać od biurka i zanieść kartki z podpisanym dokumentem. Zrobiłam to i kilka miesięcy później zostałam właścicielką jednoosobowego biznesu. W między czasie czytałam o strasznych statystykach, że większość takich firm nie jest w stanie wytrwać rok. Inne mówiły o trzech latach. Co więc robiłam? Zapieprzałam, jak tylko potrafiłam! Czy było mi wygodnie? Oj nie! Czy płakałam czasem? Tak. Czy czułam się bezsilna? Tak. Beznadziejna? Tak. Czy się poddałam? Nie. Jestem wytrwała i uparta, i lubię udowadniać sobie, że mogę więcej.

Drugi z momentów

nastąpił pół roku po otwarciu firmy. To był okres, kiedy nie pracowałam tyle, ile bym chciała, ale liczba klientów była wystarczająca, żeby opłacić koszty. Czasem nawet zostało na buty i kino ;) Cały czas miałam wrażenie, że stać mnie na więcej, że większy rozwój jest możliwy. Zapewne znasz takie uczucie. Coś jakby swędzenie w brzuchu. Trzeba dać mu upust, więc ja szukałam swojej drogi testując nowe pomysły.

Moja przyjaciółka Kamila Rowińska napisała kilka lat temu książkę Kobieta Niezależna. Jeżeli jeszcze jej nie znasz, przeczytaj koniecznie. Wraz z książką pojawiło się szkolenie o tym samym tytule. W marcu 2014, pół roku po założeniu biznesu, byłam uczestniczką takiego spotkania. Kamila ze sceny powiedziała jedną rzecz, która otworzyła mi oczy. Dotyczyła ona kategoryzowania siebie i swoich działań w odpowiedniej grupie, mierzenia wysoko, wybijania się poza tłum! Wieczorem na wspólnej kolacji powstał pomysł: napiszę książkę. Pomyślałam: ileż na rynku jest stylistek, które napisały książkę? Sprawdziłam, nie było wtedy ich tak wiele. Wzięłam się do pracy i pół roku później światło dzienne ujrzała pozycja „Ubierz się w kolor. Tajniki analizy kolorystycznej”. To było duże wyzwanie, ale dałam radę i bardzo mi się spodobało. Na tyle mocno, że 2,5 roku później wydałam drugą książkę „Jak ubrać się do pracy? Biznesowy dress code dla kobiet”. Jest 2017 rok, a w moim sercu kiełkuje pomysł trzeciej książki.

Nic z tych rzeczy nie wydarzyłoby się, gdyby nie to jedno szkolenie Kobieta Niezależna. Przyznam Ci się, że od tego czasu byłam uczestniczką tego szkolenia 4 razy! Za każdym razem jestem na innym etapie swojego rozwoju i za każdym razem co innego jest dla mnie ważne. Polecam je każdej kobiecie, która chce coś zmienić w swoim życiu, czy prywatnym, czy zawodowym. Jeżeli czujesz, że utknęłaś w martwym punkcie, zobacz najnowsze edycje tego szkolenia: listopad 2017 w Warszawie i marzec 2018 w Katowicach.

Jeżeli chcesz rozwijać swój biznes, musisz podejmować odważne decyzje, działać pomimo strachu, który czasem paraliżuje. Otwierać się na nowe pomysły. Inspirować się doświadczeniem innych biznesów, niekoniecznie z Twojej branży. Powodzenia!

Ps. To nie jest wpis sponsorowany.

Komentarze

Blog

Czytaj także...

Strona korzysta z informacji przechowywanych w plikach cookies w celach funkcjonalnych oraz statystycznych.